04/08/2025
** Wyprawa Zakonu Błękitnej Jaskółki na Wyspę Yukka, czyli wrzucamy zdjęcia i relacje z Fort 2025! **
Ledwo przybiliśmy do Dammheim, a kapitan już zaszył się w swojej kajucie, splunąwszy tylko przez lewe ramię – z tego co wiem miał już doświadczenie i bywał na tej przeklętej wyspie. Elena spojrzała na mnie tak, jak zawsze patrzy, gdy spodziewa się kłopotów, czyli właściwie bez przerwy. Zanim trap dotknął nabrzeża, rozdzieliłem zadania. Na papierze brzmiało to jak „opieka nad opuszczoną świątynią Myrmidii i przemiana jej w miejsce Kultu Mananna”, ale wszyscy wiedzieliśmy, że chodzi o zduszenie pirackiego robactwa, zanim okrzepnie.
Nie będę tu wywlekał szczegółów: wystarczy, że napiszę, iż listę miejscowych kanalii uporządkowaliśmy szybciej, niż karczmarz zdążył podnieść ceny rumu. Sieć oczu i uszu rozrosła się po całej Yukce, a plotka głosi, że sam Manann przemawiał do naszych wyrostków. Bardziej prawdopodobne, że upał ugotował im głowę – zapisuję jednak ku pamięci, by sprawdzić.
Efekt był natychmiastowy: pozycja kultu wzrosła, a miasto zaczęło traktować nas nie jak natrętnych gości, lecz jak korek w przeciekającym kadłubie. Pomógł w tym świeżo przybyły admirał z Estalii oraz kilku gorliwych Sigmarytów. Co do strzygańskiej dzielnicy – powiem krótko: kiedy dowody winy są grubsze niż ich śpiewniki, nie ma miejsca na dyskusję. Vittoria prawie przypłaciła to życiem, ale los (i kula) obróciły się przeciw jej groźnemu uzbrojonemu napastnikowi.
Jak zwykle najwięcej roboty miałem przy Hernández – jak z igłą w palcu… Jeśli płacono by mi pensa za każdym razem gdy samotnie wpada na bandę nieumarłych, miałbym solidny kufer miedziaków. Z resztą nie byle jakich, na wyspie znów pojawił się Harkon, który przypieczętował los lokalnego robactwa.
Nawiązaliśmy przez to ciekawy sojusz z Morrytami. Okazało się, że potrafią nie tylko odprawiać zmarłych, ale i opowiadać przyzwoite dowcipy. Kapłan Pierre rzucił historią o Psie Bednarzu, cudowny żart. W tym momencie opowiada go sobie cały dolny pokład i na całym Corazon Espinado nie ma chyba osoby, która by go nie znała.
Elfia Arcymaginii? Przeżyła i została obłożona dokumentacją grubą jak encyklopedia. Właściwy adresat jeszcze się znajdzie; najpierw muszę zdecydować, komu zaufać. Fakt jest taki że gdyby nie Hagg i Albach, pewnie tajemnica tabliczek dalej pozostałaby tajemnicą. Chłopaki spisali się zawodowo.
Gdy już myślałem że wszystko zaczęło się układać, a w mieście zapanuje porządek poprzez szereg aresztowań, Harkon ruszył na łowy. Admirał poległ – niech Manann ma w opiece jego duszę – a wyspa ogłosiła secesję, ale dzięki Kapitanowi Luccio, przebiliśmy się przez blokadę razem z kilkoma innymi statkami. Nie obyło się bez strat, lecz wyspa została za rufą, a informacje zmierzają do tych, którzy mogą coś z nimi zrobić. Tą wyspę trzeba zostawić w spokoju by utonęła w anarchii, albo przybyć tam z regularnym wojskiem, zobaczymy co świątynia na to powie .
Teraz marzę tylko o tym, by znów poczuć smród kanałów Marienburga. To jest zapach domu — tego prawdziwego, gdzie wiem, jakie potwory w nich pływają. Teraz jedynie chcę stanąć u progu Złotego Jesiotra, upić się do upadłego i wytrzeźwieć na czas jak Świątynia znów nas wyśle na jakieś wypizdowo.
--------------------------------------------------------------------------
Jakiś czas temu skończył się FFORT - konwent RPG prócz tego że była to jubileuszowa XX edycja tego wydarzenia, to był to najlepszy FORT jaki do tej pory się odbył, dziękujemy wszystkim za niesamowitą zabawę, kręcenie wątków i bycie częścią zakonnej kartoteki. Wielki gratulacje jeszcz raz dla Organiztorów i Fabulantów, za złoto, które dowieźli. Do zobaczenia w przyszłym roku! Jaskółki znów przylecą na wyspę, niosąc cywilizację.
Fot.
Klaudia Mikulec Fotografia
Maciek Spólnicki