01/05/2026
Oto materiały, które pomogą Wam w sobotniej medytacji nad tajemnicami różańca. Znajdziecie je w formie tekstu;
3. Zesłanie Ducha Świętego
Gdy uczniowie powrócili z Góry Wniebowstąpienia do Jerozolimy pełni byli radości. Skąd pochodziła ta radość? Z dwóch obietnic Pana, że ich nie opuści, aż do skończenia świata (por. Mt 28,20) oraz że ześle im Pocieszyciela, który ich wszystkiego nauczy, umocni, doda odwagi, natchnie mądrością, wszystko im przypomni (por. J 14,26). Tę obietnicę otrzymali już wcześniej, podczas Ostat-niej Wieczerzy, a została ona niejako potwierdzona w chwili Wniebo wstąpienia: Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1,8).
Rozradowani tą obietnicą weszli do Wieczernika, gdzie zwykli byli się spotykać, i rozpoczęło się oczekiwanie. Rozpoczął się wielki modlitewny „adwent" przed zesłaniem Ducha Świętego. W tej modlitwie nie byli osamotnieni, byłaś z nimi Ty Maryjo i swoim przykładem podtrzymywałaś ich nadzieję, by nie osłabli i by nie powróciło ich zwątpienie.
Jeszcze Pocieszyciel nie przyszedł, a już bardzo zmieniła się ich sytuacja. Po śmierci Jezusa byli w rozterce, nie wiedzieli, co ze sobą począć. Rozejść się? Wrócić do swych poprzednich zajęć? Zapomnieć o największej „przygodzie" ich życia? To niemożliwe! A jeśli władze świątynne zechcą rozliczyć się ze zwolennikami nauki Chrystusa, usunąć niewygodnych świadków? A więc więzienie? Może krzyż?
Po Zmartwychwstaniu, kiedy wreszcie zdołali uwierzyć w tę zdumiewająca prawdę, nabrali otuchy Pan żyje! Wszystko nabrało sensu! Nie zostawił ich sierotami! Ale pomimo to tylu rzeczy jeszcze nie rozumieli. Wiedzieli, ze stoją przed nimi jakieś wazne zadania, ale nie wiedzieli jakie. Co maja czynić? Obietnice wstępującego w Niebo Pana mówiły wyraźnie modlić się, wierzyć i czekać. W tym oczekiwaniu podtrzymywałaś ich Ty, Maryjo. Wtedy właśnie rodził się Kościół, a Ty tego rodzącego się Kościoła byłaś Matką. Oni tego jeszcze nie wiedzieli, bo nie rozumieli wielkiej wagi słów wypowie-dzianych z krzyża: Oto Twój syn, oto Matka twoja (por J 19,26-27). Nie rozumieli, bo jeszcze Duch Święty na nich nie zstąpił. Ale widząc Twój spokój, wiarę, radość, czuli się umocnieni na duchu i utwierdzeni w swej nadziei. A Ty czekałaś razem z nimi.
Na co czekałaś Maryjo? Przecież Duch Święty już zstąpił na Ciebie w momencie wcielenia Twojego Syna. To mocą tego Ducha poczęłaś, a On nie opuszcza tego, kto jest na Niego otwarty. On towarzyszył Ci nieustannie od tamtej chwili aż dotąd. A jednak czekałaś z płomienną tęsknotą na to nowe zstąpienie. Wiedziałaś, ze tak jak podczas Wcielenia Duch Święty uformował w Tobie ciało fizyczne Chrystusa, tak teraz, w chwili rodzenia się Kościoła, ten sam Duch uformuje w Tobie Jego Ciało Mistyczne. W ten sposób staniesz się Matką Kościoła w pełnym tego słowa znaczeniu. Twoja modlitwa w Wieczerniku, Twoje oczekiwanie były zatem wyrazem miłości matczynej w stosunku do uczniów Twojego Syna i to nie tylko do tych tam zebranych, lecz do uczniów wszystkich czasów, zebranych we wszystkich miejscach świata w tym duchowym Wieczerniku, jakim jest Kościół modlący się i oczekujący.
Tylu świętych pragnęło być wraz z Tobą w tym wieczerniko-wym oczekiwaniu. Święty Wincenty Pallotti całe swoje życie, wszystkie chwile spędzał duchem w Wieczerniku. Nazywał Ciebie Królową Apostołów, ponieważ wiedział, że Twoje przemożne orędownictwo, które tak jasno tam się ukazało, jest w stanie natchnąć wszystkie Twoje dzieci, wszystkich członków Kościoła, gorącym pragnieniem apostolstwa, do którego każdy z nas jest powołany. Ty Maryjo wiesz lepiej niż ktokolwiek inny, że zesłanie Ducha Świetego nie było tylko faktem historycznym, który się raz kiedyś wydarzył. lecz jest rzeczywistością nieustannie żywą i aktualną.
Duch Święty chce się wciąż udzielać członkom Kościoła, by ich napełniać bezustannie miłością, nadzieją, odwagą, radością. Ale Pocieszyciel do nikogo nie przychodzi na siłę. On przychodzi na miarę naszego otwarcia się na Niego. Tak jak wówczas w Wieczerni-ku, gdzie modliłaś się razem z uczniami i niewiastami, zstąpił, bo był oczekiwany, tak i teraz nie przyjdzie do nikogo, kto Go nie chce przyjąć lub lekceważy sobie Jego dary. Jakże cierpisz Matko. widząc takie postawy wśród Twoich dzieci.
Są ludzie, którzy przyjmują sakrament bierzmowania tylko dlatego, że tak trzeba, taki jest obyczaj. Inni znów traktują go jako zakończenie procesu swojej katechezy: zamykają Biblię, by nigdy już do niej nie wrócić. Nie brak również wśród nas ludzi, którzy myślą: „Przyjąłem bierzmowanie i nic się nie zmieniło w moim życiu. Gdzie te obiecane dary? Nie stałem się przez to ani mądrzej-szy, ani odważniejszy, ani pobożniejszy". Duch Święty udziela swoich darów na miarę naszej wiary i otwarcia. Czy otworzyliśmy się na przyjęcie Ducha Świętego, tak jak otworzyli się apostołowie w Wieczerniku?
Oczywiście przyjęty sakrament nie pozostaje bezowocny. Jeśli się nawrócisz, dary, które najpierw odrzuciłeś, odżyją. Ale musisz się nawrócić i ich zapragnąć. Jakże bardzo musi być ci żal Matko, że tyle dobra, tak wielkie skarby łask, które Pocieszyciel przygotował, pozostają w uśpieniu gdzieś w głębokościach ludzkich dusz. I orędu-jesz za nami pełna łask, tak jak orędowałaś za wszystkimi członkami rodzącego się Kościoła. I za tymi obecnymi wówczas w Wieczerniku i za tymi, którzy w przyszłości mieli się stać członkami Kościoła Chrystusowego.
Owego ranka w dniu Pięćdziesiątnicy uczniowie otworzyli szeroko drzwi Wieczernika i wyszli na ulice i place Świętego Miasta, by głosić, że Chrystus zmartwychwstał, że ludzie mają się nawrócić i przyjąć chrzest, a wszyscy, którzy w Niego uwierzą, otrzymają życie wieczne. Ty zostałaś wtedy w Wieczerniku, ale duchem, modlit wą byłaś z nimi i orędowałaś za nimi.
Cóż za przedziwna zmiana dokonała się w tych ludziach! Jeszcze przed chwilą lękali się każdego szmeru za zaryglowanymi drzwiami, obawiając się prześladowców. A teraz? Jeszcze wczoraj
wieczorem bali sie otworzyć usta, tak byli przerażeni, a teraz płomienne słowa Piotra porwały tłumy i z górą trzy tysiące ludzi poprosiło o chrzest. A byli wśród nich i ci, którzy tak niedawno domagali się od Piłata ukrzyżowania Pana. To Duch Święty, który wśród gwałtownego wiatru i płomieni ognia zstąpił na nich. spowodował tę cudowną przemiane.
Przecież wśród licznych tytułów, które On posiada, jest i taki -Duch Męstwa. To On kazał umierać chrześcijanom z pieśnią na ustach na rzymskich arenach, to On sprawia, że dziś może nawet w tej właśnie chwili, umierają za wiarę nasi bracia w Iraku. pozba-wieni domów, prześladowani w najokrutniejszy sposób tylko dlatego, że nie chcą zaprzeć się wiary. Ty Maryjo jesteś z nich dumna. ale zarazem Twoje matczyne Niepokalane Serce płacze, uczestnicząc w ich twardym ludzkim losie.
Jakże tej odwagi brakuje nam dzisiaj. Tylu spośród grona Twych dzieci wstydzi się krzyża, boi się powiedzieć koledze w pracy wierzę, by nie zasłużyć na jego ironiczny uśmiech, tylu uczestni-czy w chórze prześladowców, gdy znajdzie się w środowisku ludzi wrogich Twemu Synowi i Bożym przykazaniom. Są nawet tacy, którzy jawnie zapierają się wiary, wypisując się" z Kościoła, by płacić mniejsze podatki, jak to się dzieje w niektórych krajach. Sprzedają Boga i Ciebie za kilka nędznych groszy! Ty to widzisz i płaczesz, i modlisz się, by się opamiętali i by się otworzyli na Ducha Świętego na Jego dar męstwa i odwagi.
Ale w ów piękny poranek Pięćdziesiątnicy wydarzyło się jeszcze coś niezwykłego. Oto apostołowie zaczęli przemawiać obcymi językami tak, że wszyscy przybyli do Jerozolimy z różnych zakątków świata rozumieli ich słowa. jak gdyby mówili w ich własnych językach. Tym charakteryzuje się właśnie działanie Ducha Świętego. To właśnie dzięki Niemu ludzie mogą zrozumieć się i współpracować ze sobą w miłości i pokoju. Bez Niego nie ma porozumienia i nie ma zgody.Zdarzyło się kiedyś, że ludzie pełni pychy postanowili zbudo-wać wieżę Babel, która by sięgała nieba. Budowali, nie licząc się z Bogiem, z Jego prawami, uważając się za absolutnych władców świata. Nie zdołali ukończyć swojej pracy, ponieważ wśród nich zabrakło jedności i wzajemnego zrozumienia. Zaczęli mówić innymi językami i dzieło ich musiało upaść. Zabrakło im otwartości na Ducha Świętego. Ducha jedności, miłości i współpracy.
Historia wieży Babel wiele razy powtórzyła się w przeszłości. Największe potęgi polityczne upadały zawsze z tych samych powo-dów. Historia ta powtórzy się i w czasach dzisiejszych, jeśli narody odrzucą Boga i zamkną się na działania Ducha Świętego.
Ta historia może powtórzyć się również wśród nas, np. w życiu rodzinnym. Jeśli małżonkowie nie zaproszą do siebie Ducha Świętego, Ducha Miłości Jedności i Pokoju, wtedy każdy zaczyna myśleć o sobie samym i o własnych korzyściach i unikać ofiar na rzecz małżonka. Rezultat tego pokazuje się natychmiast małżonkowie przestają się rozumieć, robią wrażenie jakby mówili różnymi językami, przestają współpracować ze sobą, zaczynają prowadzić życie niezależne. Pojawia się kłamstwo i niewierność ,
życie wspólne zmierza ku upadkowi. Dlaczego? Bo zamykają się na Ducha Świętego. On nie przychodzi do nikogo, kto Go nie zaprasza, ale widząc serca otwarte i gotowe na Jego przyjęcie, nie omija nikogo.
Maryjo, nazywamy Cię Królową Pokoju, a pokój jest jednym z najważniejszych darów Ducha Świętego. Jesteś pełna tego daru. Rozdzielaj go między nas. Ty jesteś Matką. Ty masz sposoby wiado-me tylko Tobie i Twemu matczynemu Sercu, jak przemieniać serca ludzi, jak sprawić, by serca zamknięte otworzyły się, a serca oziębłe stały się znów gorące. Maryjo, bądź z nami w każdy czas.
Oraz nagrania audio w poniższym linku.;🔽🔽🔽🔽🔽🔽
https://youtu.be/Lm1PImUbeJg?si=f9pnrP_nyaeUQlT6
13 likes. "Maj 2026 - Zesłanie Ducha Świętego"