23/08/2026
Jedna z ostatnich relacji z .
Za nami dni pełne niezwykłych, głębokich przeżyć ewangelizacyjnych, które dotknęły wielu serc.
Nasze ostatnie dni rozpoczęliśmy od zorganizowania wielkiego spotkania dla 350 dzieci. Czas wypełniły nam wspólne zabawy, radosne śpiewy i modlitwa, a sił do radosnego świętowania dodało 600 przygotowanych przez nas hot dogów. Najpiękniejszym akcentem tego dnia było ogromne pragnienie spotkania, jakie zobaczyliśmy w oczach najmłodszych. Choć wydarzenie miało zacząć się o godzinie 11:00, dzieci czekały na nas już od 8:00 rano, a na widok naszego nadjeżdżającego samochodu z radością wybiegły nam naprzeciw.
Z dobrą nowiną i uśmiechem dotarliśmy także do szpitala. Tam, poprzez angażujące animacje, nieśliśmy pociechę i ewangelizowaliśmy małych pacjentów na oddziałach. W szpitalu, który niestety bardzo odbiega od naszych europejskich standardów.
Kolejnym, niezwykle poruszającym krokiem była wizyta w sierocińcu dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością. To trudne, wręcz bolesne doświadczenie zrodziło w nas jednak ogromną wdzięczność za codzienne dary. Widok tych maluchów, które z tak wielką radością przyjmowały posiłek, gdy były przez nas karmione, głęboko zapadł nam w serce. To, że mogły zjeść, było dla nich ogromnym, osobistym sukcesem. Uświadomiło nam to, jak często na co dzień nie doceniamy prozaicznych czynności, które sami możemy bez trudu wykonać.
W międzyczasie dane nam było również odwiedzić domy najbardziej potrzebujących rodzin. Modliliśmy się z nimi i po prostu rozmawialiśmy, co przyniosło im ogromną radość. Dla tych ludzi sam fakt, że ktoś o nich pamiętał i ich odwiedził, znaczył bardzo wiele.
Ponadto przeżyliśmy poruszającą ewangelizację osób bezdomnych, odwiedzając miejsca, w których najczęściej przebywają. Głosiliśmy im Ewangelię i po prostu z nimi byliśmy, dzieląc się naszym czasem i obecnością.
Zwieńczeniem tych dni była niezwykle wymagająca, ale też jedna z najpiękniejszych ewangelizacji na terenie największego wysypiska śmieci, które jest miejscem życia i pracy wielu ubogich rodzin. Przeżyliśmy tam moment niezwykłej łaski. Po krótkiej rozmowie pewien mężczyzna poprosił nas o modlitwę. Gdy tylko zaczęliśmy się modlić, zaczęły dołączać do nas kolejne osoby, również pragnące Bożego błogosławieństwa. Było to potężne, chwytające za serce doświadczenie – spotkaliśmy ludzi, którzy ziemsko nie mają absolutnie nic, a duchowo posiadają wszystko: bezgraniczną ufność i całkowite oddanie Bogu.
Na koniec tygodnia rozpoczęliśmy przygotowania do rekolekcji „Thalita Kum”, prowadzonych w różnych państwach przez wspólnotę Przymierze Miłosierdzia. W tym wydarzeniu bierze udział 170 młodych osób, a około 50 jest zaangażowanych w jego organizację.
Dla mnie osobiście to ostatnie przedsięwzięcie, w którym dane mi jest częściowo uczestniczyć podczas tego doświadczenia misyjnego w Mozambiku. Tym ważnym akcentem wieńczę – wraz z dwiema innymi osobami z naszej ekipy – pobyt na tej ziemi. Pięciu członków naszego zespołu zostaje tu jeszcze do końca miesiąca, natomiast nasza trójka wraca już do Polski.
Wracamy bogatsi o piękny czas poznawania życia ludzi w tej części świata. Na zawsze zapamiętamy ich pełną ekspresji modlitwę oraz Eucharystie, które – choć trwają znacznie dłużej niż w naszej ojczyźnie – przeżywane są w wielkiej radości i głębokim skupieniu. Doświadczyliśmy tu niesamowitych znaków Bożej miłości wśród ludzi, których mogliśmy spotkać: zarówno tych żyjących w skrajnej biedzie, jak i osób bardziej zamożnych. Dla mnie osobiście był to wyjątkowy czas „rekolekcji w codzienności”, podczas których po raz kolejny namacalnie doświadczyłem, jak bardzo Bóg pragnie być blisko każdego człowieka. Cieszę się, że pomimo bariery językowej Bóg chciał posługiwać się moim darem kapłaństwa. Jednocześnie wyraźnie widzę, że po raz kolejny to doświadczenie misyjne dało mi znacznie więcej, niż ja sam mogłem ofiarować innym.