02/05/2026
V Niedziela Wielkanocna - 3.05.2026
„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6) Chrystus stawia sprawę jasno. Albo idziesz za Nim, albo błądzisz, poszukując lepszych dróg, raniąc się wciąż w sidłach ułudy. W czasach, gdy wielu chce mieć swoją „prawdę” i swojego „boga” dostosowującego się do tego, co aktualnie jawi się jako wygodne, nadal, niezmiennie i nienaruszalnie droga jest tylko jedna - Chrystus. To On jest Prawdą i nie ma w Nim kłamstwa, bo nie może zaprzeczyć samemu sobie. To On nie zwodzi nas w przepaść, podczas gdy coraz to nowe ideologie i bożki, pycha i kłamstwo ciągną w dół. To On żyje, podczas gdy wszystko inne umiera. To On Jest, podczas gdy wszystko inne jedynie "jest" jak para wodna - przeminie, a Bóg pozostanie taki sam.
Dokąd ta droga prowadzi? Do nieba? Oczywiście. W domu Ojca jest wiele mieszkań i jeśli tylko przylgniemy swoim życiem do Jezusa, nie musimy się bać spotkania z Nim. Ale tam, gdzie Droga, tam krzyż. Jezus nie obiecuje nam wygody i złotych gór. Mówi: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 38). Przyjąć Jego nauczanie nie oznacza żyć jak ryba w wodzie, beztrosko. Przyjac Chrystusa jako Drogę, Prawdę i Życie oznacza również przyjąć Jego Krzyż. I nie wstydzić się go, ponieważ tam jest źródło.
I tu pojawia się również Maryja, przez którą wznosimy nasze modlitwy do Boga, zwłaszcza w poświęconym Jej miesiącu. Czy Ona nas od tego krzyża odsuwa? Żadną miarą. Czy przysłania nam Pana? Skądże. Czy chce Mu cokolwiek odebrać i zagarnąć dla siebie? Nie. Maryję można porównać do Księżyca – odbija światło Słońca, którym jest Jej Syn, Wódz Życia. Ona nie mówi: „patrz na mnie i tylko na mnie, nie ma nic dalej, jestem tylko ja” – Ona mówi: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5).
Maryja bierze nas za rękę i prowadzi. Nie omija żadnego etapu wędrówki. Prowadzi nas do Betlejem – gdzie wskazuje na Słowo, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami. Prowadzi do domu w Nazarecie – gdzie uczy nas ciszy, posłuszeństwa i zwykłej, świętej codzienności z Bogiem. Prowadzi do Kany Galilejskiej – gdzie wyprasza pierwszy publiczny cud, bo zwykłym ludziom zabrakło wina. Prowadzi pod krzyż – nie ucieka, stoi i uczy nas trwać, gdy inni odchodzą, uciekają. Prowadzi do grobu, gdzie z pozoru nie ma już nic i trzeba ufać Panu na ślepo. I wreszcie prowadzi do Wieczernika – gdzie razem z Apostołami trwa na modlitwie, oczekując Ducha Świętego.
Matka zabiera nas w te miejsca choćby w tajemnicach różańca świętego. Nie po to, byśmy bezmyślnie klepali zdrowaśki na wyścigi, lecz byśmy przez Nią zobaczyli Chrystusa, w każdej tajemnicy, którą Ona sama najpierw rozważała w swym Niepokalanym Sercu.
Św. Bernard z Clairvaux napisał: „Jeżeli pójdziesz za Nią, nie zbłądzisz; jeżeli będziesz Ją wzywał, nie utracisz nadziei; jeżeli o Niej pomyślisz, nie pobłądzisz. Jeżeli Ona cię podtrzymuje, nie upadniesz; jeżeli Ona cię ochrania, nie ulękniesz się; jeżeli Ona cię prowadzi, nie zmęczysz się; jeżeli ci sprzyja, osiągniesz cel” .
Pokorna Służebnico Pana, łamiąca strzały nieprzyjaciela, módl się za nami, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych...
EC