07/07/2024
📜 SŁOWO NA NIEDZIELĘ
Słuchając pierwszego czytania łatwo rodzi się w nas pytanie: po co głosić tym, którzy i tak nie słuchają? Bóg wyjaśnia, że po to, aby wiedzieli, że jest wśród nich prorok. Ta obecność wskazuje na samego Boga. Ezechiel cierpliwie głoszący Słowo jest wymownym znakiem: Bóg jest z tymi, którzy łamią jego Przymierze, nie opuszcza grzeszników, lecz przebacza im i wzywa do nawrócenia. Istotą misji proroka nie jest sukces polegający na nawracaniu tysięcy. Jego misja to po prostu być ze Słowem Bożym między swoimi. Być wtedy, kiedy będą Słowa potrzebowali.
Jezus jak każdy prorok doznaje odrzucenia. To znak, że nie należy do tego świata. Ludzie z Nazaretu znali Go i dlatego nie rozpoznali. Nieprzyjaciele uznają, że zasłużył na krzyż. Jednak krewni przyjmują wobec Niego postawę jeszcze podlejszą. Uważają, że zasłużył na kaftan bezpieczeństwa.
Stworzyli sobie pewien wizerunek Boga i jeżeli objawia się tak, jak oni chcą, to dobrze. W przeciwnym razie, odrzucają Go… Ich Bogiem był bożek i woleli sobie zachować bożka.
Odruchowo chcielibyśmy oburzyć się na współziomków Jezusa. Nie mamy jednak prawa do tego oburzenia. Jesteśmy tak samo winni. Jesteśmy ofiarami tego samego nieporozumienia. Znamy Chrystusa, ale nie potrafimy Go rozpoznać. Z uporem tworzymy sobie obraz Boga. I jeżeli Bóg ukazuje się „inny” niż nasz obraz, nie przyjmujemy Go. Szukamy Boga „na zewnątrz”, podczas gdy On jest obecny w naszym życiu. Wytężamy wzrok, gdyż sądzimy, że jest daleko. Tymczasem jest bardzo blisko, przechodzi obok nas. Wyobrażamy Go sobie w chmurach, a mijamy Go na drodze. Ciągle oczekujemy czegoś cudownego, nadzwyczajnego. A On nosi codzienne ubrania. Prosty, przystępny, można by powiedzieć - banalny. Nasza odmowa przyjęcia dotyczy Boga wcielonego. Jest to odmowa widzenia Boga objawionego w człowieku.
Jego winą jest to, iż ma oblicze zbyt „znane”. Twarz biedaka, dziecka, kolegi z pracy, kucharki, włóczęgi, który sypia pod mostami, bezrobotnego, męża, żony, przełożonego, sprzątaczki, cudzoziemca, chorego, żebraka, więźnia. My, którzy znamy te twarze, nie potrafimy rozpoznać w nich Jego. On więc nadal jest na wygnaniu. W swoim domu.
Przebadajmy nasze wyobrażenie Boga oraz postrzeganie świata i wyjdźmy z naszych schematów, wyjdźmy z tego, co nie jest prawdą, choć tak się wydaje. Uczmy się odkrywać Boga w znanych twarzach.